Współpraca Travisa Scotta z Jordan Brand od dawna funkcjonuje na zupełnie innym poziomie niż typowe kolaboracje sneakersowe. Każda kolejna premiera staje się wydarzeniem, które wykracza poza sam świat butów. Najnowszy Air Jordan 1 Low OG „Tropical Pink” idealnie wpisuje się w ten schemat, ale jednocześnie otwiera zupełnie nowy rozdział w estetyce projektów Cactus Jack.
Tym razem Travis Scott wyraźnie odchodzi od kolorów, które przez lata definiowały jego współprace z Jordan Brand. Zamiast oliwkowych odcieni, ciemnych brązów i przygaszonych tonacji dostajemy mocny, nasycony róż, który od pierwszego spojrzenia buduje zupełnie inny klimat. „Tropical Pink” wygląda świeżo, letnio i znacznie bardziej energetycznie niż wcześniejsze projekty rapera z Houston. 

Dużą rolę odgrywają tutaj materiały. Różowy suede nadaje modelowi głębi i sprawia, że kolor nie wygląda płasko ani przesadnie agresywnie. W połączeniu z jasnymi panelami całość zachowuje lekkość i bardzo dobrze wpisuje się w obecny kierunek sneakersowego rynku, gdzie coraz większą rolę zaczynają odgrywać odważniejsze, bardziej wyraziste kolorystyki.
Sama sylwetka Air Jordan 1 Low OG nadal pozostaje jednym z najmocniejszych fundamentów współczesnego streetwearu. To model prosty, uniwersalny i niezwykle łatwy do stylizowania. W przypadku „Tropical Pink” but automatycznie staje się centralnym punktem outfitu, ale właśnie na tym polega jego siła. Nie próbuje być dyskretny. Ma przyciągać uwagę i budować charakter całej stylizacji.
Widać też, że Travis Scott coraz bardziej przesuwa swoje projekty w stronę mody, a nie wyłącznie hype’u. „Tropical Pink” to para, która równie dobrze odnajdzie się w klasycznym streetwearze, jak i bardziej odważnych, eksperymentalnych stylizacjach.
Co ważne, społeczność sneakersowa przyjęła ten kierunek bardzo pozytywnie. Wiele osób zwraca uwagę, że to jedna z pierwszych premier Travisa od dłuższego czasu, która faktycznie wnosi coś nowego do jego katalogu. Zamiast odcinać kupony od sprawdzonych schematów, Jordan Brand i Cactus Jack postawili na świeżość i odważniejsze podejście.
I właśnie dlatego ten release ma potencjał stać się jedną z najbardziej zapamiętanych premier Travisa Scotta ostatnich lat. Nie dlatego, że jest najbardziej limitowany czy najbardziej hype’owy. Po prostu dlatego, że wygląda inaczej niż wszystko, do czego zdążyliśmy się przyzwyczaić.
